Rejsy

To zupełnie było coś nie zaplanowanego. To znaczy to jak potoczyły się moje i nie tylko moje losy gdzieś na środku oceanu Atlantyckiego. I choć tak naprawdę dopiero tam, na jednej z wysp małego archipelagu, zaliczanego do Makaronezji – Wysp Szczęśliwych, w miejscu przecinania się wielu szlaków handlowych, turystycznych czy żeglarskich sprzed setek lat, poczułam się po raz kolejny jak odkrywca. Mały współczesny człowiek, który dotyka ziemi, na której stopy stawiali ongiś dzielni żeglarze a znane były już Fenicjanom. Historia czaiła się na każdym kroku. Na wzgórzach królowała wspaniała, choć sprowadzona przez Portugalczyków, roślinność. Zupełnie jak w przewodniku. Czytając fragmenty opisów dwójki Polaków zakochanych w Azorach nie było innej możliwości jak samej przekonać się co kryje 9, oddalonych o 1500 km od stałego lądu wysp.

Tall Ship Races 2011

Gedania2011...
Gedania2011_0135 Gedania2011_0135

- Ty to chyba jesteś w ciąży – zaskakujące stwierdzenie Marka postawiło mnie do pionu, kiedy po raz kolejny zaczęłam narzekać na głowę i trochę na wędrujący po organizmie żołądek. To była nasza druga nocna wachta. Faktycznie czułam się zaskakująco nie fajnie na kolejnej fali, jaką przywitało nas morze północne po wyjściu ze Stavanger. A jeszcze dwa dni wcześniej nic nie zapowiadało tak niełaskawych warunków dla poszukiwaczy przygód….

02-05.07.2009

TallShip200...
TallShip2009_087 TallShip2009_087
Tym razem plan był precyzyjny. Należało już tylko przedostać się z centralnej Polski na wybrzeże aby znaleźć się w cieniu białych żagli największych żaglowców jakie pływają po morzach i oceanach i w towarzystwie śmietanki żeglarskiego świata przeżyć wspaniałą morską przygodę. Jazda po polskich drogach niezmiennie dostarcza sporych wrażeń a tak było i tym razem. Pokonanie 350 km zajęło mi jedyne 7 h, co i tak zaliczyłam do grupy wielkich sukcesów, zważywszy na niespodziewany korek na obwodnicy Trójmiasta.

Sierpień 2010

{webgallery integration="phocagallery"}25{/webgallery}

Gedania czekała na nową załogę na etapie Tromso – Trondhaim. Marek krótkim telefonem dał mi znać, że potrzebny żeglarz. Kapitał dodał, że mile widziany oficer. Wysłałam wiadomość do .. przyjaciela. Po chwili dostałam odpowiedź - „Mam zgodę na urlop”. Poczułam się trochę dziwnie, ale pomyślałam że to dobra szkoła pod żaglami w gronie wytrawnych żeglarzy, pasjonatów, amatorów, wędkarzy czyli ubiegłorocznej 16 – osobowej, męskiej załogi.

08.08.2009-15.08.

Roztocze_04...
Roztocze_047 Roztocze_047

Nie sądziłam, że ten nabity do granic możliwości atrakcjami tydzień zakończy się szczęśliwie na pokładzie mojego pierwszego morskiego jachtu, jakim jest s/y Roztocze. Ciąg mniej lub bardziej realnych, planowanych lub nie wydarzeń sprawił, że jak napisała Aśka czasmi wydaje mi się jakbym chciała przeżyć życie dwa razy. I czasami mi się udaje. Spontaniczny w organizacji wyjazd na koncert U2 obfitował zarówno w atrakcje drogowe jak i personalne.