Rejsy

16 - 24.05.2009 Dublin - Kanał Kaledoński - Aberdeen

Gedania2009...
Gedania2009_087 Gedania2009_087

Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. To była Lidka. Dawno nie rozmawiałyśmy więc chyba ściągnęłam ją myślami.

- Chcesz płynąć w rejs? - pytanie Lidki było z tych spontanicznych, konkretnych, zamkniętych, oczekujących odpowiedzi potwierdzajcej.

- W zasadzie tak. Skoro z wiatrem przeminęła mi Pogoria to w zamian mogę się zaokrętować na Gedanii - odpowiedziałam równie spontanicznie. ... Minęły trzy tygodnie a ja w domu stanęłam przed służbową walizką, plecakiem, podręcznym workiem żeglarskim, aparatem i kilkoma reklamówkami z rzeczami na kolejne tygodnie. W pokoju zaczęło się robić ciasno. Zaczęłam upychać rzeczy, skupiając się na właściwym logistycznym spakowaniu się na najbliższe trzy tygodnie bez zawijania do domowego portu.

Maj 2006

Roztocze200...
Roztocze2006_023 Roztocze2006_023
Mój pierwszy morski rejs. Zaczął się zupełnie niewinnie. W związku utraconą szansą na penetrowanie Spitsbergenu postanowiłam karierę żeglarza rozpocząć od nieco mniejszego akwenu. Przytrafił się Bałtyk i świetna załoga z kapitanem Jurkiem Paleologiem na czele. A wszystko to rozegrało się na gościnnym pokładzie dzielnego jachtu Roztocze, który czekał na nas w szczecińskim porcie. Pierwsze spotkanie z pozostałą częścią załogi nastąpiło późno w piątkową noc, kiedy to po długiej acz wesołej podróży dotarliśmy na miejsce. Te kilka doslownie godzin jakie pozostały nam do rana szybko wykorzystaliśmy na upragniony sen, o ktorym marzył zwłaszcza nasz kierowca Bartek. Poranek bowiem czekał na nas z nie lada wyzwaniami.

15.07.2007

Lofoty2007_...
Lofoty2007_032 Lofoty2007_032
Na początku była Liga Światowa siatkówki. Tym razem nie udało się przedłużyć dobrej passy nieprzegranych meczy. Znów uległyśmy Brazylii, ale do trzech razy sztuka...

2008-11-04

No i dałam się namówić na rejs. W rzeczywistości każdy nawet najkrótszy weekend w miarę możliwości chciałabym spędzać na wodzie w dowolnie wybranej konfiguracji słońca, wiatru, żagli, znajomych, piwa.. a tak zapowiadał się najbliższy tydzień na Mazurach.

Mazury, byłam tu już ale z tegorocznego majowego rejsu zapamiętałam je jak niekończący się horyzont pełen deszczu, zimnych podmuchów wiatru, mocnych przechyłów, ukrytego gdzieś słońca i pokrzepiających słów szant…